To nie jest jakaś nowość. Nie, nie internet, ten blog nie jest nowością. Jeśli gdzieś w was czai sie jakaś masochistyczna nuta która nie pozwala wam przezyć bez dziennej dawki blogów, mogliscie już trafić na ten charakterystyczny tytuł.
Moja pierwsza nieśmiała próba "blogowania" była tak naprawdę sposobem na wyrażenie swojej wściekłości, rozpaczy, beznadzieji i innych radosnych emocji jakie kryją się w tobie gdy rzuci cię dziewczyna. Oczywiście poprzedni adres stał się hitem wśród podobnych mojej osobie niesmiałych pozbawionych jakiejkolwiek godnosci dziwaków, którzy powinni w końcu zaakceptować fakt że żadna kobieta nie zapewni im tyle miłości co ich własny komputer. Ok, w moim przypadku "hit" oznacza jakieś siedem komentarzy, nie jestem zbytnio wymagajacy. Piss off.
Kolejna próba literacka składała się z :
-jednej recenzji z koncertu Queens of the Stoneage
-jednego wpisu na temat popijawy we Wrocławiu (która zainteresowała tylko obecnych)
potem z braku tematów głównie zajmowalem się rzucaniem opiniami na temat różnych filmów. Rzucanie opini to fajna sprawa, niestety zazwyczaj wiekszość osób jest zbyt zajęta wygłaszaniem własnych opini by zauważyć twoje.
W ten sposób zakończył się żywot drugiego bloga, który był trochę bardziej popularny niz ten pierwszy. Głównie dlatego że większość ludzi woli czytać o tym gdy pewna pani przez przypadek zajżała do ubikacji w której siedziałem gdy bylismy w barze, niż o tym jak strasznie kochałem swoją ex która teraz traktuje mnie jak złużyty przedmiot służący do higieny osobistej.
Zapłaciłem 10 zł plus VAT za ten kawałek %$%$$ego miejsca w internecie.
No i w ten sposób trafiliśmy do terazniejszości. Kolejny świerzy start, na horyzoncie pojawiają się gołębie, a może mewy? No coś w każdym bądz razie pojawia się.
Dlaczego postanowiłeś spróbować jeszcze raz ?- Zapytacie. Cóż, uświadomilem sobie ostatnio jaki jest cel mojej misji. Gdy szedłem ulicą, z nieba stąpił promień jasnego światła i usłyszałem głos Boga (a może to był John Lennon ? nie jestem pewny) który wyjawił mi moje przeznaczenie. Właściwie to podążam tą ścieżką już od dłuższego czasu, musialem sie tylko upewnić. Moja misja jest jasna, musze dołączyć do setek ludzi którzy codziennie starają się jak mogą by zamienić skarbnice wiedzy, jaką początkowo miał być internet w gigantyczne, cuchnące śmietnisko. Jednym słowem, marnotrawstwo przestrzeni. Spóżcie prawdzie w oczy, przez cały swój żywot marnotrawimy straszne ilości.....wszystkiego. 99 % naszej populacji spędza swoją egzystencję na tej planecie marnując jej zasoby, a pozostały 1 % spędza swoje wymyślając w jaki sposób naprawić to co spieprzyła reszta. A w chwili gdy dostalismy w nasze brudne, spocone łapska nowy wynalazek zwany internetem byliśmy zachwyceni że znalazła się nowa przestrzeń w której mozna nabruzdzić. Teraz każdy moze nakrecić filmik w którym jego kolega z klasy wypija butelkę wódki w 2 minuty i wrzucić go na YouTube (cześć Michał :P), albo zasypywać ludzi setkami przemyśleń na temat nowych podbojów Paris "tu wchodzić" Hilton. Dlaczego więc ja miałbym postępować inaczej ? Całe swoje życie poświęcałem się marnotrawienu zasobów tej pięknej planety, nadszedł czas by sie rozwinąć ! Nowe przestrzenie stoją otworem ! Ekspansja !
Dlatego też jeśli po lekturze tego tekstu uświadomicie sobie że właśnie straciliście 10 minut ze swojego cennego życia, 10 minut które można było poświęcić na coś produktywnego, np szukanie lekarstwa na głupotę (hej kiedyś trzeba zacząć), znaczy to że osiągnąłem swój cel.
No ale hej, przecież w telewizji i tak nie ma nic wartego uwagi. Zamieść jakiś komentarz, no dalej.
I dare you.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
... Jestem słaba.
Po prostu muszę podnieść rękawiczkę, gdy ktoś jakąś rzuca. ;)
Prześlij komentarz